Postęp medycyny przez wieki pochłonął tysiące niewinnych ofiar. Jednak większość z nich zginęła w wyniku niepowodzenia szczerych wysiłków lekarzy czy komplikacji. Niestety w historii zapisali się także naukowcy, którzy wcale nie kierowali się chęcią niesienia pomocy. Jednym z najsłynniejszych z nich był doktor Josef Mengele. Max Czornyj, autor znany przede wszystkim z tworzenia kryminałów, tym razem podjął próbę zrozumienia motywacji słynnego nazisty. Jego najnowsza książka “Mengele. Anioł Śmierci z Auschwitz (tania książka)” stanowi próbę przybliżenia sposobu myślenia tego szalonego naukowca, eksperymentatora i zbrodniarza wojennego.

Obóz koncentracyjny jako źródło materiału do badań

W książce Maxa Czornyja dzięki pierwszoosobowej narracji czytelnicy mogą poznać sposób myślenia doktora Mengele i jego psychikę. Z lekcji historii wiemy do czego ten człowiek był zdolny. Przeprowadzał liczne eksperymenty na więźniach, których traktował jak materiał badawczy, a nie jak pacjentów. Operacje bez znieczulenia, przymusowe sterylizacje czy zarażanie groźnymi chorobami zdrowych ludzi nie miały na celu łagodzenia cierpienia ani ratowania życia. Służyły zaspokojeniu manii wielkości cynicznego, pozbawionego empatii naukowca, który pragnął osiągnięć naukowych bez względu na koszty. Miały też wspomóc tworzenie przez Niemców czystego rasowo państwa.

Naziści dawali sobie prawo do pogardzania ludźmi innego niż aryjskie pochodzenia. Decydowali o ich życiu i śmierci, pozbawiając życia miliony niewinnych osób. Doktor Mengele wykorzystywał wojnę do znajdywania niewolniczo posłusznych ofiar do swoich badań.

Historia, która przeraża bardziej niż fikcja

Książka “Mengele. Anioł śmierci z Auschwitz” to przede wszystkim pozycja dla osób, które interesują się tym, jak działa psychika morderców i katów. Max Czornyj podjął się również opisania innych zbrodniarzy wojennych znanych z kart historii. Osoby zainteresowane tematyką II wojny światowej i nazizmu mogą także sięgnąć po jego inne dzieła takie jak “Kat z Płaszowa” czy “Bestia z Buchenwaldu”. Warto pamiętać, że nie są to lektury dla osób o słabych nerwach.